O fuk…

Armageddon totalny. Poszedłem na piwo. Po jakimś czasie pojawiła się moja żona. Z dzieckiem. I zostawiła mi Idę. Cudownie. Metody siłowe – to jest to.

2 myśli nt. „O fuk…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *