Facet który nie rodzi ze swoją żoną jest frajerem
Dochodzę do tego wniosku po wczorajszym dniu. Nie przyjmuję do wiadomości, że biedak wrażliwy, krwi nie znosi, może mu obrzydzić seks z małżonką. Jak również że poród jest mało estetyczny, okropny, cokolwiek tchórze i frajerzy jeszcze wymyślą. Ale wracając do tematu.
Od niedzieli jestem szczęśliwym posiadaczem dwóch córek. Oczywiście aby nie wyjśc na tchórza przy porodzie byłem. I oczywiście jako ciekawski element nie ograniczyłem się do ściskania żony za rękę, ale aktywnie brałem udział w całym wydarzeniu, starając się nic z cudu narodzin nie stracić. I oczywiście po raz drugi czuję, że ojciec podczas porodu nawiązuje niepowtarzalną więź z dzieckiem. Poza tym, każdy facet powiniene zobaczyć, jak ciężklim przeżyciem jest urodzenie dziecka.
Oczywiście małżonka zrobiła mi niespodziankę i urodziła ponad tydzien wcześniej. Wszystko j est na głowie, terminy pozawalane. Ekkkh. Ale córkę mam zdrową i śliczną (subiektywnie pewnie
±
Komentarze do wpisu "Facet który nie rodzi ze swoją żoną jest frajerem":
1.
07 grudnia 2004, 21:58:16
A co, jeżeli żona nie chce męża przy porodzie?
2.
07 grudnia 2004, 22:01:36
Wteyd inna sprawa. Mam na myśłi facetów którzy nie chcą bo nie.
3.
07 grudnia 2004, 22:22:53
To jest całkowicie błędny wniosek. Ja akurat przy porodzie nie byłem (cesarka), ale nie odważyłbym się nazwać faceta, który nie chce być przy nim być "tchórzem" i "frajerem". Takie sądy zdają najlepszy egzamin IRL. Powiesz to komuś prosto w oczy?
4.
08 grudnia 2004, 01:13:19
A jak byś nazwał takiego gościa zatem? Bo ja tylko tak potrafię. Poza tym nie wiem co to IRL. A jeśli chodzi o mówienie tego prosto w oczy: pewnie nie powiedziałbym tego wielkiemu osiłkowi w knajpie, ale mężowi sąsiadki mojej żony w szpitalu powiedziałem.
5.
08 grudnia 2004, 10:55:28
Ja bym go nie nazywał, uszanowałbym po prostu jego prawo wyboru: ma takie.
IRL - In Real Life. Czyli: poza Internetem.
Dodaj komentarz: