Facet który nie rodzi ze swoją żoną jest frajerem

Dochodzę do tego wniosku po wczorajszym dniu. Nie przyjmuję do wiadomości, że biedak wrażliwy, krwi nie znosi, może mu obrzydzić seks z małżonką. Jak również że poród jest mało estetyczny, okropny, cokolwiek tchórze i frajerzy jeszcze wymyślą. Ale wracając do tematu.
Od niedzieli jestem szczęśliwym posiadaczem dwóch córek. Oczywiście aby nie wyjśc na tchórza przy porodzie byłem. I oczywiście jako ciekawski element nie ograniczyłem się do ściskania żony za rękę, ale aktywnie brałem udział w całym wydarzeniu, starając się nic z cudu narodzin nie stracić. I oczywiście po raz drugi czuję, że ojciec podczas porodu nawiązuje niepowtarzalną więź z dzieckiem. Poza tym, każdy facet powiniene zobaczyć, jak ciężklim przeżyciem jest urodzenie dziecka.
Oczywiście małżonka zrobiła mi niespodziankę i urodziła ponad tydzien wcześniej. Wszystko j est na głowie, terminy pozawalane. Ekkkh. Ale córkę mam zdrową i śliczną (subiektywnie pewnie 😉

5 myśli nt. „Facet który nie rodzi ze swoją żoną jest frajerem”

  1. To jest całkowicie błędny wniosek. Ja akurat przy porodzie nie byłem (cesarka), ale nie odważyłbym się nazwać faceta, który nie chce być przy nim być "tchórzem" i "frajerem". Takie sądy zdają najlepszy egzamin IRL. Powiesz to komuś prosto w oczy?

  2. A jak byś nazwał takiego gościa zatem? Bo ja tylko tak potrafię. Poza tym nie wiem co to IRL. A jeśli chodzi o mówienie tego prosto w oczy: pewnie nie powiedziałbym tego wielkiemu osiłkowi w knajpie, ale mężowi sąsiadki mojej żony w szpitalu powiedziałem.

  3. Ja bym go nie nazywał, uszanowałbym po prostu jego prawo wyboru: ma takie.

    IRL – In Real Life. Czyli: poza Internetem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *