Pierwsze polowanie udane: padły dwa jelenie i bażant
Wczoraj wybraliśmy się do teściów na tzw. wieś. ieś jak to wieś w moich okolicach: chmiel i wiklina dookoła. Słońce przygrzewało przyzwoicie, więc była okazja, żeby urządzić pierwsze w tym roku polowanie. Okazało się dosyć udane: pierwszego zwierzaka dopadłem po kilkunastu minutach. Jeleń - bo był to on - grasował na polu chmielowym. łatwo się go podchodziło, pomagały mi słupy, normalnie podtrzymujące pnącza chmielu.
Udało mi się zbliżyć na jakieś 15 metrów. Ustrzeliłem go kilkanaście razy. W trakcie celowania do jelenia, w polu rażenia pojawił sie nagle bażant. To naprawde śmieszne, jak one sie poruszają, jakby płynęły, zupełnie bez ruchów pionowych. Bażant oberwał tylko raz, i to niezbyt udanie. Ale sztuka się liczy.
Efekty
Udało mi się zbliżyć na jakieś 15 metrów. Ustrzeliłem go kilkanaście razy. W trakcie celowania do jelenia, w polu rażenia pojawił sie nagle bażant. To naprawde śmieszne, jak one sie poruszają, jakby płynęły, zupełnie bez ruchów pionowych. Bażant oberwał tylko raz, i to niezbyt udanie. Ale sztuka się liczy.
Efekty
±
Komentarze do wpisu "Pierwsze polowanie udane: padły dwa jelenie i bażant":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: