Pierwsze polowanie udane: padły dwa jelenie i bażant

Wczoraj wybraliśmy się do teściów na tzw. wieś. ieś jak to wieś w moich okolicach: chmiel i wiklina dookoła. Słońce przygrzewało przyzwoicie, więc była okazja, żeby urządzić pierwsze w tym roku polowanie. Okazało się dosyć udane: pierwszego zwierzaka dopadłem po kilkunastu minutach. Jeleń – bo był to on – grasował na polu chmielowym. łatwo się go podchodziło, pomagały mi słupy, normalnie podtrzymujące pnącza chmielu.
Udało mi się zbliżyć na jakieś 15 metrów. Ustrzeliłem go kilkanaście razy. W trakcie celowania do jelenia, w polu rażenia pojawił sie nagle bażant. To naprawde śmieszne, jak one sie poruszają, jakby płynęły, zupełnie bez ruchów pionowych. Bażant oberwał tylko raz, i to niezbyt udanie. Ale sztuka się liczy.
Efekty

3 myśli nt. „Pierwsze polowanie udane: padły dwa jelenie i bażant”

  1. wydaje mi (obym sie mylila)sie ze obca ci jest etyka mysliwego wnaszac ze stylu textu.Kilkanascie razy strzelac do zwierza to sadyzm albo wada wzroku…Lowce jeleni „ z de Niro obejrzyj.Szacunek dla zwierzecia i Indianska filozofie przyswuj a sw.hybert dopomoze…lub nie…

  2. @india_rav: tak się składa, że jestem wegetarianinem i aktywistą ruchów ochrony zwierząt. A polowanie było fotograficzne, tylko że moja galeria w chwili obecnej nie działa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *