Samotność w sieci

W końcu nie zostało już nic do czytania w domu (oprócz Oracle Magazine) i padło na gazetowe
wydanie „Samotności w sieci’. Tak długo się wzbraniałem, i miałem rację. Z tym, że nie dlatego, że
książka zła. Nie, zupełnie przyzwoita jak na romans. Jednak momentami jest tak przeraźliwie smutna,
że łzy wyciska.

Zastanawiam się, jak ludzie wymyßlają takie rzeczy, bo ne wierzę, że komukolwiek się to
przytrafia.

i

A swoją drogą, to dobrze sobie przypomnieć, że istnieje coś takiego jak ICQ. A ja używałem
jeszcze za czasów Mirabilis.

.

4 myśli nt. „Samotność w sieci”

  1. historia natalii? poryczalem sie przy tym…

    a icq swego czasu uzywalem dluuugoo… do gg jakos nigdy sie przekonac nie moglem, dlatego mam numerek jakis milionowy czyo cos ponad..

  2. Samotność specjalnie jest tak napisana by grać na emocjach, dopracowana w najmiejszych szczegółach, tak samo jak każda następna książka Wiśniewskiego.

  3. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Wydawało mi sie jednak, ze to zwykłe czytadło, a okazało się, ze jest całkiem interesujące. Przyzwoite wątki techniczne (bez kompromitacji – po prostu brak uproszczeń, jak to zwykle bywa w takich przypadkach), nieźle napisana. No jest kilka naiwnych wtrętów (bezdomny na początku i końcu), ale ogólnie kawał dobrej roboty. Kiedy ja cos takiego napiszę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *