Najeźdźcy muszą zginąć, a jak

Mój profil na last.fm bez żadnych wątpliwości wskazuje, że jestem twardym miłośnikiem rocka z przytupem. I basta. No właśnie, wskazywał. A cóż tam teraz widać? The Prodigy. Szczególnie ostatni album, Invaders Must Die. I w ramach odświeżenia pamięci, całą resztę.

Ten album brzmi, jak moja muzyka, robiona na Chaos Music Composer (ktoś to jeszcze pamięta?). I ma niesamowity power. No i każe mi zrewidować moją rockową tożsamość.
Wydaje mi się, że to właśnie o ten pałer chodzi, że to on jest czynnikiem decydującym, czy coś lubię, czy nie. No i specyficzny smrodek psychodeli, który również mnie pociąga.

Wczoraj zmajstrowałem coś z tym klimacie, jutro domiksuję wokale. A potem będę się ty cieszył w domowym zaciszu, bo póki co nie ma czego pokazywać. Zapomniałem kompletnie, jak się obsługuje sotf. 😉

3 myśli nt. „Najeźdźcy muszą zginąć, a jak”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *