Najeźdźcy muszą zginąć, a jak
Mój profil na last.fm bez żadnych wątpliwości wskazuje, że jestem twardym miłośnikiem rocka z przytupem. I basta. No właśnie, wskazywał. A cóż tam teraz widać? The Prodigy. Szczególnie ostatni album, Invaders Must Die. I w ramach odświeżenia pamięci, całą resztę.
Ten album brzmi, jak moja muzyka, robiona na Chaos Music Composer (ktoś to jeszcze pamięta?). I ma niesamowity power. No i każe mi zrewidować moją rockową tożsamość.
Wydaje mi się, że to właśnie o ten pałer chodzi, że to on jest czynnikiem decydującym, czy coś lubię, czy nie. No i specyficzny smrodek psychodeli, który również mnie pociąga.
Wczoraj zmajstrowałem coś z tym klimacie, jutro domiksuję wokale. A potem będę się ty cieszył w domowym zaciszu, bo póki co nie ma czego pokazywać. Zapomniałem kompletnie, jak się obsługuje sotf. 
±
Komentarze do wpisu "Najeźdźcy muszą zginąć, a jak":
1.
21 marca 2009, 17:05:07
CMC to było to!
2.
23 marca 2009, 16:04:39
Zen, się podziel cholera
3.
23 marca 2009, 16:09:27
@CoSTa: się odezwij na jabberze czy gdzieś
Dodaj komentarz: